W rozmowach z zagranicznymi inwestorami Roman Matys jako pierwsze słyszy pytanie o energię: skąd nowa fabryka czy centrum logistyczne weźmie prąd w kraju, którego sieć energetyczną ostrzeliwuje Rosja?
Nawet w tej sytuacji widzi dwa plusy: rynek się demonopolizuje, a nowa infrastruktura powstaje w nowoczesnych technologiach. Podaje dwa rozwiązania, krótko- i długoterminowe.
Krótkoterminowe: memorandum państwowej Energetycznej Kompanii Ukrainy z turecką firmą Karpowership w sprawie pływających elektrowni. Chodziło o 500 MW, czyli energię dla około miliona gospodarstw domowych. Statki miały stanąć u wybrzeży Mołdawii i Rumunii, a prąd płynąłby do Ukrainy połączeniami międzysystemowymi.
Długoterminowe: małe reaktory modułowe. Ambasador Japonii w Ukrainie Matsuda Kuninori zapowiedział, że Japonia chce uczestniczyć w odbudowie ukraińskiej energetyki, m.in. przez SMR i projekty wodorowe. Takie reaktory są kompaktowe, mają pasywne systemy bezpieczeństwa i zajmują mało terenu. Rolls-Royce w Wielkiej Brytanii otrzymał 18 mln funtów na projekt systemu modułowego, Chiny w 2021 roku zaczęły budować pierwszy komercyjny lądowy SMR, a polski Synthos planuje reaktor Hitachi BWRX-300 o mocy 300 MW.
Współpraca z Japonią i innymi partnerami daje Ukrainie szansę na dywersyfikację systemu energetycznego i zasilanie nowych zakładów energią spoza paliw kopalnych. Dla inwestora to argument za długim horyzontem w Ukrainie.
Oryginał (po ukraińsku): matys.com.ua